Podwójna ciągła

Tak  postępuje się w Polsce z kierowcami, którzy popełnią drobne wykroczenie typu przejechanie podwójnej ciągłej linii. Zmuszeni do tego czynu np. przez wlokącą się ciężarówkę. Właśnie dostałem wezwanie na policję, bo ktoś mnie nakręcił kamerką samochodową, że wyprzedzam na podwójnej ciągłej…

Poszedłem na komisariat myśląc, że skończy się na pouczeniu – przecież większość kierowców w tym kraju, jest zmuszonych codziennie przekraczać podwójną ciągłą. A to z powodu rowerzysty, a to z powodu źle zaparkowanego samochodu, który oczywiście ma włączone światła awaryjne, czyli co? zepsuł się na podwójnej ciągłej? Przypadków, że przeciętny kierowca jadąc polską drogą musi przekraczać podwójną ciągłą jest bez liku. Oczywiście nie kwestionuję tej linii, bo niby ma nas debilnych kierowców chronić, dbać o nasze bezpieczeństwo. Tylko jakoś nie dba. Liczba wypadków na polskich drogach się nie zmniejsza, przez to że są wymalowanie wszelkiego rodzaju liniami.

Natomiast jest to znakomita okazja, żeby dopaść kierowcę, który nie dość że nie stwarza żadnego zagrożenia przekraczając podwójną ciągłą, to jeszcze jest za to karany, bo nic tak łatwo nie można udowodnić, jak przekroczenie podwójnej ciągłej. Mnie to właśnie spotkało po raz drugi. Pierwszy raz dopadła mnie policja ukryta za krzakami, gdy ośmieliłem się w jasny słoneczny dzień wyprzedzić ślimacząca się po drodze naukę jazdy zahaczając o podwójną ciągłą. Zostałem oczywiście zatrzymany spisany i obdarzony mandacikiem. Dalszą drogę przejechałem wkurzony z poczuciem, że mnie zwykłego użytkownika drogi, który nikomu nie wadzi, można zgnoić za byle bzdurę w majestacie pseudo prawa drogowego.

Od tego czasu minęło dwadzieścia lat bezszkodowej i bez mandatowej jazdy i już myślałem, że mogę w te wakacje zacząć odpoczywać a tu nawiedza mnie w domu pan dzielnicowy, wypytując się oczywiście sąsiadów, gdzie taki a taki mieszka. Przyniósł mi całą spisaną kartkę A4 z mnóstwem czerwonych pieczątek i tekstem mojego przewinienia. Naprawdę zamarłem co ja takiego zrobiłem, że policja mnie nawiedza w domu. Okazało się że zostałem zarejestrowany na drodze kamerką samochodową. Podobno wyprzedzałem na podwójnej ciągłej i mam się zgłosić na posterunek.

Dzisiaj miałem tę przyjemność. Pan dzielnicowy okazał się dobrym gliną i pouczył mnie kolejną w całości spisaną kartką A4, którą oczywiście musiałem podpisać. Potem dał mi wybór przyjmuje pan mandat w wysokości 200 zł? Już myślałem że po sprawie – zapłacę i z głowy, mogę wrócić do domu i rozpocząć już swoją dalszą karierę kierowcy uszczuploną o 2 punkty karne. Nie to jeszcze nie koniec, pan dzielnicowy nie tylko nie obdaruje mnie tym słusznym mandatem, ale dokona zaprotokołowania mojej decyzji. Czyli przyznaje się pan do przestępstwa i poddaje się dobrowolnie karze nałożonej przez sąd czy odmawia pan? Przez sąd? To jeszcze czeka mnie jakiś sąd? Tak czeka pana sąd, który zadecyduje o wysokości kary i oczywiście o wysokości kosztów sądowych.

Zgadza się pan na dobrowolną karę, którą wymierzy polski wymiar sprawiedliwości? A mam jakiś inny wybór? zapytałem zszokowany jakby mi właśnie policjant założył wirtualne kajdanki. Tak ma pan prawo odmówić, ale wtedy czeka pana rozprawa sądowa, oczywiście będzie pan musiał pokryć koszt takiej rozprawy i ewentualnie wynająć adwokata. To oznacza, że przejechanie podwójnej ciągłej, może mnie kosztować nawet tysiąc złotych, jeżeli się skończy na jednej rozprawie, co wcale nie jest pewne. Jak myślicie, który wariant wybrałem? Żeby sobie trochę rozjaśnić sytuację poprosiłem o film z kamerki, w oparciu o który mnie oskarżono. Nie mam, odpowiedział pan dzielnicowy, ale może sobie pan przypomnieć całe zdarzenie, drogowe z przed półtorej miesiąca, a ja to zaprotokołuję:-)

Zacząłem głośno myśleć, kiedy to ja mogłem przejechać podwójną ciągłą. Prawie codziennie jeżdżę do pracy 18 kilometrów i jest tak naprawdę jedno miejsce gdzie mogłem dokonać „przestępstwa” to wielka góra, którą ciężarówki blokują ślimaczą jazdą. Zmora kierowców, dojeżdżających do pracy, bo czy tego chcą czy nie, muszą się zmagać z ciężarówkami, które blokują a czasami uniemożliwiają normalną jazdę, czyli taką z prędkością 50 km/h. Tak to musiało być na tej górze, zacząłem dyktować dzielnicowemu moje zeznanie, które oczywiście poprawiał cały czas po swojemu, aż uzgodniliśmy, że być może wyprzedzałem ciężarówkę, która jechała poniżej dopuszczalnej prędkości.


Dostałem do przejrzenia już trzecią kartkę A4 z moim zeznaniem. Po godzinie pisaniny przez dzielnicowego opuściłem dobrego glinę, ściskając mu oczywiście rękę z uśmiechem na twarzy, no bo to był przecież naprawdę dobry glina. Z niecierpliwością teraz czekam na rozprawę sądu, bez mojej osoby, bo to wyszło dużo taniej. Myślicie, że spotka mnie sprawiedliwość w tym prawym kraju? Myślę że tak, zasłużyłem sobie na tę karę, bo mogłem w tym feralnym dniu pójść na chorobowe a nie jechać własnym samochodem do pracy.

Oglądacie komisje śledcze w telewizji? Wielkie i wspaniałe rozprawy sądów z bandytami czy politykami rozbijającymi się po naszych drogach służbowymi samochodami? Myślicie, że coś im zrobią? Ukarzą tych, którzy ukradli setki milionów? Czy rozwalili samochody służbowe warte miliony? HA HA HA. Wiedzcie, że naprawdę to polski sąd, potrafi ukarać i znaleźć czas dla każdego z was. Spróbujcie tylko przejechać podwójną ciągłą a spotkacie się z nim twarzą w twarz.